Wielu kibiców Ekstraklasy, zwłaszcza tych pamiętających poprzednie formaty rozgrywek, wciąż zastanawia się, kiedy następuje podział tabeli i czy system ten w ogóle jeszcze obowiązuje. Odpowiadając wprost na to pytanie, muszę jasno powiedzieć: podział tabeli w polskiej Ekstraklasie został zlikwidowany. W tym artykule wyjaśnię, jak doszło do tej zmiany, przedstawię historyczny kontekst kontrowersyjnego systemu ESA37 i opiszę, jakie zasady rządzą naszą ligą obecnie.
Podział tabeli w Ekstraklasie został zniesiony poznaj historię i obecne zasady rozgrywek
- System ESA37 z podziałem tabeli i punktów obowiązywał w Ekstraklasie od sezonu 2013/2014.
- Polegał na podziale tabeli po 30 kolejkach na grupę mistrzowską i spadkową, a także na dzieleniu punktów na pół.
- Głównym celem było zwiększenie emocji, ale budził kontrowersje z powodu niesprawiedliwości.
- Podział punktów został zniesiony po sezonie 2016/2017, a cały system ESA37 (z podziałem na grupy) ostatecznie przed sezonem 2020/2021.
- Obecnie Ekstraklasa liczy 18 drużyn i rozgrywa 34 kolejki w klasycznym systemie "mecz i rewanż", bez podziału tabeli czy punktów.
Krótka odpowiedź: Kiedy dzielona jest tabela? Nigdy, zasady się zmieniły
Dla wszystkich, którzy wciąż szukają informacji o podziale tabeli w Ekstraklasie, mam jednoznaczną odpowiedź: tabela nie jest już dzielona. System ESA37, który zakładał podział na grupy mistrzowską i spadkową oraz dzielenie punktów, został całkowicie zlikwidowany. Choć obowiązywał on od sezonu 2013/2014, jego ostateczne zniesienie nastąpiło przed sezonem 2020/2021. To ważna zmiana, która przywróciła Ekstraklasie bardziej klasyczny format.
Od ESA37 do 18 drużyn: jak ewoluował format polskiej ligi?
Ewolucja formatu rozgrywek w Ekstraklasie na przestrzeni ostatnich lat była dość dynamiczna i, przyznam szczerze, momentami chaotyczna. System ESA37, wprowadzony w sezonie 2013/2014, był próbą odświeżenia ligi i zwiększenia emocji. Przez kilka lat funkcjonował w pierwotnej formie, z podziałem tabeli i punktów. Pierwszą poważną modyfikację wprowadzono w sezonie 2017/2018, kiedy to zrezygnowano z dzielenia punktów, ale utrzymano podział na grupy i 37 kolejek. Całkowite odejście od formatu ESA37 i podziału na grupy nastąpiło przed sezonem 2020/2021, a od sezonu 2021/2022 liga została powiększona do 18 drużyn, co stanowiło powrót do bardziej tradycyjnego modelu rozgrywek.
Pamiętasz podział punktów? Przypominamy, jak działał system ESA37
System ESA37, czyli Ekstraklasa 37 kolejek, to format, który budził ogromne emocje i kontrowersje. Jego głównym założeniem było utrzymanie napięcia i walki o stawkę do samego końca sezonu. Po 30 kolejkach rundy zasadniczej, kiedy każda drużyna zmierzyła się z każdą inną dwukrotnie, tabela była dzielona na dwie grupy po osiem drużyn: grupę mistrzowską i grupę spadkową. To właśnie ten moment, a w szczególności mechanizm dzielenia punktów, najbardziej wrył się w pamięć kibiców.
Na czym polegała runda zasadnicza i finałowa?
Sezon w systemie ESA37 składał się z dwóch głównych faz. Pierwszą była runda zasadnicza, obejmująca 30 kolejek, w której wszystkie 16 zespołów grało ze sobą systemem "mecz i rewanż". Po jej zakończeniu następował podział tabeli i rozpoczynała się runda finałowa, składająca się z 7 dodatkowych kolejek. Łącznie dawało to 37 spotkań w sezonie dla każdej drużyny, stąd nazwa ESA37.
Grupa mistrzowska i spadkowa: kto z kim grał po 30. kolejce?
Po zakończeniu rundy zasadniczej, tabela była dzielona na pół. Drużyny z miejsc 1-8 trafiały do grupy mistrzowskiej, walcząc o tytuł mistrza Polski i miejsca w europejskich pucharach. Z kolei zespoły z miejsc 9-16 tworzyły grupę spadkową, której celem było utrzymanie się w elicie. W rundzie finałowej drużyny z danej grupy grały między sobą, co oznaczało, że zespoły z grupy mistrzowskiej mierzyły się tylko z innymi drużynami z topowej ósemki, a zespoły z grupy spadkowej walczyły o przetrwanie w swojej dolnej części tabeli.
Dzielenie punktów na pół: kluczowy mechanizm i jego konsekwencje
Najbardziej dyskutowanym i kontrowersyjnym aspektem systemu ESA37 było dzielenie dorobku punktowego każdej drużyny przez dwa przed rozpoczęciem rundy finałowej. W przypadku nieparzystej liczby punktów, wynik był zaokrąglany w górę. Mechanizm ten miał na celu sztuczne "zagęszczenie" tabeli i zwiększenie emocji w końcówce sezonu. Konsekwencje były jednak często dalekie od zamierzonych. Drużyny, które przez 30 kolejek ciężko pracowały na solidną przewagę, widziały, jak ich wysiłek jest niwelowany w jednej chwili. To prowadziło do frustracji, poczucia niesprawiedliwości i często wypaczało sportową rywalizację, budząc wiele negatywnych emocji zarówno wśród klubów, jak i kibiców.
Dlaczego zrezygnowano z podziału tabeli? Krytyka i ostateczne zmiany
Decyzja o rezygnacji z podziału tabeli nie była nagła, lecz poprzedzona latami intensywnej debaty i narastającej krytyki. Mimo początkowych nadziei na zwiększenie atrakcyjności ligi, system ESA37 z czasem zaczął być postrzegany jako źródło problemów, a nie rozwiązań.
Niesprawiedliwość i wypaczanie wyników: główne zarzuty wobec reformy
Główne argumenty krytyków systemu ESA37 koncentrowały się wokół kwestii niesprawiedliwości sportowej i wypaczania wyników. Wypracowana przez wiele miesięcy przewaga punktowa była w dużej mierze niwelowana przez podział punktów, co sprawiało, że drużyny czuły się pokrzywdzone. Zespoły, które dominowały w rundzie zasadniczej, nagle traciły znaczną część swojej przewagi, co otwierało drogę do mistrzostwa lub utrzymania się w lidze dla tych, którzy wcześniej byli daleko w tyle. To z kolei podważało sens długoterminowej, równej rywalizacji i sprawiało, że liga stawała się bardziej loterią niż sprawiedliwym maratonem.
Słynny przypadek Podbeskidzia: symbol absurdu podziału punktów
Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów absurdu systemu dzielenia punktów jest historia Podbeskidzia Bielsko-Biała z sezonu 2015/2016. Po rundzie zasadniczej „Górale” mieli bezpieczną przewagę nad strefą spadkową, wydawało się, że utrzymanie jest kwestią formalną. Jednak po podziale punktów ich przewaga stopniała do zaledwie kilku oczek. Słabsza runda finałowa sprawiła, że Podbeskidzie, mimo solidnej postawy przez większość sezonu, ostatecznie spadło z ligi. Ten przypadek stał się symbolem tego, jak system ESA37 mógł niweczyć wysiłek i wypaczać końcowe rozstrzygnięcia, budząc ogromne oburzenie i utwierdzając wielu w przekonaniu o konieczności zmian.
Krok po kroku: jak najpierw zlikwidowano dzielenie punktów, a potem całą rundę finałową
Proces odchodzenia od systemu ESA37 był stopniowy. Pierwszym krokiem, który osobiście uważałem za bardzo rozsądny, było zrezygnowanie z dzielenia punktów po sezonie 2016/2017. Od sezonu 2017/2018 utrzymano podział na grupy i 37 kolejek, ale drużyny wchodziły do rundy finałowej z pełnym dorobkiem punktowym, co już znacznie poprawiło sprawiedliwość rywalizacji. Ostateczne odejście od formatu z podziałem na grupy i 37 kolejek nastąpiło przed sezonem 2020/2021. Decyzja ta była przyspieszona między innymi przez napięty terminarz związany z pandemią COVID-19, która pokazała, jak elastyczność w planowaniu rozgrywek jest kluczowa. To był koniec pewnej ery w polskiej piłce.

Aktualny format rozgrywek PKO BP Ekstraklasy
Po latach eksperymentów i zmian, Ekstraklasa wróciła do formatu, który wielu kibiców i ekspertów uważa za najbardziej sprawiedliwy i klasyczny. Obecnie rozgrywki są znacznie prostsze i bardziej przejrzyste, co moim zdaniem jest ogromną zaletą.
18 zespołów i 34 kolejki: powrót do klasycznego modelu
Od sezonu 2021/2022 PKO BP Ekstraklasa liczy 18 drużyn. Sezon składa się z 34 kolejek, w których każdy zespół gra z każdym innym dwukrotnie raz u siebie i raz na wyjeździe. To oznacza powrót do sprawdzonego i klasycznego modelu "mecz i rewanż", bez żadnego podziału tabeli, dzielenia punktów czy dodatkowych rund finałowych. Jest to format, który promuje konsekwencję przez cały sezon i eliminuje sztuczne manipulowanie emocjami.
Co decyduje o kolejności w tabeli przy równej liczbie punktów?
W obecnym systemie, podobnie jak w większości lig europejskich, w przypadku równej liczby punktów o kolejności w tabeli decydują ściśle określone kryteria. W pierwszej kolejności pod uwagę brane są wyniki bezpośrednich spotkań między zainteresowanymi drużynami. Jeśli to nie rozstrzyga, wchodzą w grę inne czynniki, takie jak bilans bramkowy, liczba strzelonych bramek itd. To standardowe i sprawiedliwe podejście, które eliminuje wszelkie wątpliwości.
Czy podział tabeli może wrócić? Analiza argumentów
Choć obecny format Ekstraklasy wydaje się być ustabilizowany, zawsze warto zastanowić się, czy w przyszłości nie pojawią się głosy za powrotem do jakiejś formy podziału tabeli. W końcu system ESA37 miał swoje, choć dyskusyjne, zalety.
Plusy starego systemu: więcej emocji i meczów "o wszystko"?
Zwolennicy systemu ESA37 często podkreślali, że jego główną zaletą było zwiększenie emocji i liczby meczów "o wszystko" aż do samego końca sezonu. Dzięki podziałowi punktów i grupom, praktycznie każda kolejka rundy finałowej niosła ze sobą ogromne napięcie, zarówno w walce o mistrzostwo, jak i o utrzymanie. To sprawiało, że liga była nieprzewidywalna i trzymała kibiców w niepewności do ostatnich minut, co dla niektórych było kluczowym elementem atrakcyjności.
Minusy, które przeważyły: sportowa sprawiedliwość ponad sztuczne podnoszenie temperatury
Ostatecznie jednak, jak pokazała historia, argumenty za sportową sprawiedliwością i eliminacją wypaczania wyników przeważyły nad sztucznym podnoszeniem temperatury. Choć emocje są ważne, długoterminowo liczy się wiarygodność i uczciwość rywalizacji. System, który mógł pozbawić zasłużoną drużynę mistrzostwa lub niesprawiedliwie zepchnąć ją do niższej ligi, nie mógł utrzymać się na dłuższą metę. Uważam, że obecny format, choć może mniej "dramatyczny" w końcówce, jest znacznie bardziej sprawiedliwy i promuje prawdziwą sportową wartość.
